wtorek, 5 stycznia 2016

Boże... Ja nie wiem co mam powiedzieć... Po raz kolejny zerwałam kontakt... Najpierw problemy w szkole, zdrowotne, potem opieka nad szczenięciem... Nie wiem, po prostu nie wiem jak mam was przepraszać. Chciałam po prostu żebyście mi wybaczyli. Mam zamiar z całych sił postarać się by na blogu pojawiały się co najmniej 2 posty tygodniowo. W razie czego będę wam pisać kiedy i ile będę miała przerwy. Już za niedługo pierwszy post po przerwie. Przepraszam was jeszcze raz. Szczęśliwego  Nowego Roku, Czarodzieje. :* :( :)

niedziela, 25 października 2015

Cześć. Dzisiaj nietypowy post. Przed chwilą pokłóciłam się z rodzicami z ,, mojej " winy. Napiszę wam o co chodzi a wy piszcie w komentarzach, czy też tak macie.

Poszłam do mamy opowiedzieć coś jej ważnego przeczytać.. Ona myła podłogę i zapytałam czy mam jej to czytać czy potem. Powiedziała, że mam jej teraz czytać. No to jej czytam, a ona się zaczyna na mnie drzeć że ona coś robi, a ja jej przeszkadzam. No to ok, poszłam do siebie. Nagle wbiega ojciec i zaczyna mi robić wykład, że od dzisiaj sama mam sobie w pokoju sprzątać i że matki nie szanuję... WTF? No to mówię Ok. A teraz słyszę jak mnie obgadują na dole. Mam tego dosyć. Weźcie mnie coś pocieszcie w komentarzach bo ja zaraz umrę. Macie tak samo? A może wasi rodzice też są czasem tacy tylko pod innym względem? Wyżalcie się w komach. POST ODSTRESOWYWUJĄCY ( tak wiem trudne słowo). 

                              POST INTEGRACYJNY

sobota, 24 października 2015

       
                                          Romione 2
Gdy dojechała do domu Luny, jej nie było. Zrezygnowana udała się  do domu. Wzięła się za robienie obiadu. Około 18:46 Ron wrócił do domu.
- Po co było ci to pudełeczko? Widziałam cię u jakiejś kobiety! - powiedziała gniewnie.
- To miła być tajemnica... - westchnął - ale skoro już wiesz to ci powiem...
- Zdradzasz mnie????
- Nie. Chciałem odnowić naszą ceremonię ślubną.
- CO?
Hermiona nie wierzyła własnym uszom. Dlaczego to przed nią ukrywał.
- To miała być niespodzianka... - wybąkał zawstydzony Ron.
- Ron, ty idioto! Wiesz jak cię kocham? - zapytała rzucając mu się na szyję. - Siadaj, jemy.
Usiedli do stołu przy kolacji i lampce wina. Około 22:00 poszli oglądać komedię romantyczną z miską prażonej kukurydzy. Około północy spędzili ze sobą cudowne godziny. 
                                               |
                                               |
                                               |
                                               |
                                               |
                                               |
                                               |
                                               | 
                                                                      |
                                   |
                                   |
                                   |
                                   |

                                   |
                                   *






Myślicie, że jest happy end?

To źle myślicie. 
2 lata po tym wieczorze Hermiona zaszła w ciążę i zmarła przy porodzie. Dziecko urodziło się śmiertelnie chore i zmarło po tygodniu. A załamany Ron rzucił się z 50 piętra na chodnik. Jedynym żywym członkiem rodziny Weasley'ów została ich córka Sara.

piątek, 23 października 2015

Boże, przepraszam! Znowu was zaniedbuję, ale wybaczcie mi. Mam ciągle kartkówki, testy i sprawdziany. Ciągle zakuwam i nawet zapominam o blogu. Dransy już skończyłam więc dziś...


                                      Romione
Obudziłam się niewyspana. Całą noc pisałam sprawozdanie do pracy. Rona nie było już w łóżku. Wstałam i spojrzałam do lustra. Brązowe loki sterczące na wszystkie strony, wory pod czerwonymi oczami. Wyglądałam strasznie. Poszłam do łazienki, odświeżyłam się. Usiadłam przed staromodną toaletką i nałożyłam grubą warstwę podkładu. Przypruszyłam się pudrem, nałożyłam szminkę i cienie. Zrobiłam kreskę na Cleopatrę i udałam się do kuchni. Na stole stała już zimna jajecznica, herbata i tosty z dżemem, a obok leżała karteczka.

                                   Cześć kochanie.
Musiałem dziś wcześniej wyjść. Nie chciałem cię budzić. Odwiozłem już Sarę na peron, wyjechała. Dałem jej Krzywołapka żeby nie była tam samotna. Mam nadzieję, że się nie gniewasz. Kocham cię,
                              Ron
To nawet dobrze, że Rona dał Sarze kota. Kochany Ron. Usiadła do śniadania. Po mniej więcej 10 minutach, wstała, pozmywała i poszła do garderoby. Ubrała obcisłe dżinsy, turkusowy kardigan i czarne botki na obcasie. Wzięłam kluczyki od samochodu i pojechałam na miasto. Zatrzymałam się w super markecie i kupiłam paluszki rybne, frytki, lemoniadę butelkowaną i gotową surówkę z marchewki. Wychodząc ze sklepu zobaczyłam auto Rona pod budynkiem na przeciw. Włożyłam zakupy do auta i poszłam zobaczyć o co chodzi. Zobaczyłam jak Ron wychodzi ze środka z małym pudełeczkiem. Szybko czmychnęłam do auta by mnie nie rozpoznał. A jeżeli on mnie zdradza? Jeżeli chce się oświadczyć swojej kochance? Co jeżeli zażąda rozwodu? Hermiona bała się. Przekręciła kluczyk w stacyjce i ruszyła. Jak najszybciej musi pojechać do swojej najlepszej przyjaciółki- Luny Lovegood.

sobota, 17 października 2015

   

                                Dransy część ostatnia

Po wypiciu około pięciu piw poprzedniego wieczora zasnąłem jak zabity. Obudziłem się około 5:00. Ale nie obudziłem się dobrowolnie. Usłyszałem dzwonek do drzwi.Wyjrzałem przez wizjer i zobaczyłem Pansy. Przypomniałem sobie o znakach, które miałem postawić i o kocurze. Lecz gdy jeszcze raz spojrzałem przez wizjer, nie mogłem nie otworzyć. Otworzyłem drzwi bardzo szeroko. Pansy przebiegła przez próg i mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłem uścisk.
- Ale ja byłam głupia. - powiedziała - Ja też cię kocham wiesz?
Miałem oczy jak pięciozłotówki. Ona mnie kocha? Ale dlaczego powiedziała, że ,, ona też". Czyżby już wcześniej wiedziała o tym jakiego typu uczucie do niej żywię?
- Rozwodzę się z Blaise'em najszybciej jak się da. A jeśli się ośmielisz, ja powiem ,, tak ''. - powiedziała Pansy.
Spojrzałem jej w oczy. 
- Tak. - powiedziała.
Podniosłem ją i wyniosłem za próg domu.
- O co chodzi? - zapytała wystraszona.
- Skoro tak to muszę cię przenieść przez próg domu. - powiedziałem.
- Ale to dopiero na ślubie...
- Co tam! A ja przyśpieszę czas! - uśmiechnąłem się. 
Podniosłem ją i wniosłem do domu. 

                                  3 lata później
Ja i Pansy jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Mamy syna Lucka i córeczkę Rozalię. Ja pracuję w Ministerstwie, Pansy opiekuje się domem. Blaise wyjechał za granicę. W albumie nadal mamy zdjęcie moje w garniturze, Pansy w welonie i długiej, białej sukni, naszych dzieci idących do Pierwszej Komunii. W niepamięć poszły moje dawne rozmyślania o życiu pustelniczym. Ale kota mamy. :)

piątek, 16 października 2015

Przepraszam ale post pojawi się dopiero jutro. Ten tydzień był dla mnie bardzo trudny. Ciągle kartkówki i sprawdziany. Naprawdę przepraszam. Buzi! :*

poniedziałek, 12 października 2015

Sorry, sorry Czarodzieje ale dzisiaj musicie obejść się bez posta jutro pytanie z niemca i muszę zakuwać. Sorry. Papa